sobota, 10 maja 2014

Rozdział 10

 ,,Niespodzianka"
Iza obudziła się w łóżku Kuby-sama. Nagle wszedł i on.
-Czy my...?
-Nie, nie masz się czym przejmować...- odpowiedział Kubuś.
-A, no to ja już będę lecieć...
-Nie idź jeszcze, proszę...- zatrzymywał Izę Kubuś-Błagam. Bez ciebie tak tu pusto...
-No a jak twoi rodzice tu wejdą? Co oni sobie o mnie pomyślą?!
-Nie mieszkam z rodzicami. To kawalerka.
-No a jak przyjdą cię odwiedzić? To co !
-Nie przyjdą, jestem tego pewien...
-Przyszłości nie da się przewidzieć...- rzekła Iza.
-Ale jak zna się przeszłość to wie się dużo w przyszłości.
-Do czego dążysz?
-Moi rodzice nie żyją...
-Twoi rodzice...-urwała Iza. Zrobiło jej się bardzo przykro, że nie mogła już nic zrobić.
     Po chwili zastanowienia rzekła.
-A kiedy to się stało?
-Miałem dokładnie pięć lat. W moje urodziny rodzice pojechali do sklepu nad ranem, aby kupić mi prezent. Ja zostałem w domu z babcią.
-Jak miała na imię?
-Ania.
-Ładne imię... A co było dalej?
-Gdy wstałem i wyszedłem z pokoju babcia siedziała przy oknie i płakała. Podszedłem do niej i zapytałem co się stało. Babcia nic nie powiedziała. Widocznie nie potrafiła mi tego powiedzieć. Zapytałem więc kiedy przyjadą. Babunia nadal milczała, ja więc usiadłem przy oknie i czekałem aż rodzice wrócą. Nastało południe. Rodziców nadal nie było. Babcia wyciągnęła różaniec i zaczęła się modlić, nie zwracała na mnie uwagi, jakby mnie tam w ogóle nie było. Byłem głodny, ale pomyślałem, że jak babcia nie je to ja też i czekałem dalej. Nastała noc. Nie mogłem się doczekać więc w końcu zapytałem babuleńkę, kiedy przyjadą rodzice. Wtedy babcia powiedziała, że już dawno są w niebie i teraz modlą się za mnie, żebym miał jednak jakiś pożytek z tego dnia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz