,,Nowa para''
Teraz może przedstawię kolejną nową bohaterkę. Ma na imię Dominika. Tak samo ma osiemnaście lat. Jako pierwsza zdobyła męża. Miał on na imię Mateusz. Dominika kochała go ponad wszystko, on ją tak samo. Wydawałoby się, że ten związek przetrwa wieki jak się na nich patrzyło. Uwielbiali oglądać razem filmy wieczorami, Mati robił zawsze popcorn, a Domi zjadała go z chęcią. Krótko mówiąc ich związek był idealny i dlatego nie chce mi się opisywać ich idealności.
To teraz przejdźmy do Izy... Pamiętacie chyba, że poznała fajnego kolesia- Kubę. No powiem tylko, że ten chłopak był dla niej stworzony. Spotykali się od tamtego momentu codziennie, aż do dzisiaj. Chodzili w to samo miejsce, nigdzie indziej, bo uważali je za święte. W końcu tam się spotkali po raz pierwszy.
-Hej Kubuś- rzekła Izula na powitanie.
-Witaj maleńka. Miło cię znów zobaczyć- powiedział ukochany.
-Kurcze, ale mi zimnooo...
-Serio? Masz trzymaj moją kurtkę- i podał jej go. Iza rozpromieniała. Bardzo się ucieszyła, że wkońcu znalazła jakiegoś dżentelmena, bo jak dotąd nie miała szczęścia w związkach z jej byłym Marcinem. Pomyślała, że chciałaby z nim być do końca. Nie zważając na trudy, kłótnie i spory. To był ktoś idealny...
-Wiesz co, wczoraj nie mogłam zasnąć. Cały czas myślałam o tobie i...
-Ja też myślałem o tobie...-przerwał przystojniaczek.
-Serio?- zapytała Izka.
-Tak i chciałbym cię o coś zapytać.
-Pytaj...
-Czy zostaniesz moją dziewczyną?
Iza zamarła. Ale na jej twarzy świecił ogromny uśmiech. Chciała powiedzieć ,,tak" ale nie potrafiła się odezwał. Pokiwała więc głową do góry, a potem na dół i tak dwa razy. Kuba uśmiechnął się i mocno ją przytulił.
-Zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia- zaczął- ale jakoś nie potrafiłem ci tego powiedzieć w pierwszym dniu naszego spotkania.
-Uroczy jesteś misiu...- dodała Iza.
-Ty jeszcze bardziej!
-Oooo, dziękuję...- zaczerwieniła się dziewczyna.
Chwlę potem poszli razem do parku. Szli uliczkami, trzymając się za ręce. W jednym momencie Kuba zatrzymał się.
-Czemu przystanąłeś?- zapytała Iza, ale on nie odpowiedział. Pocałował ją.
-Kuba...- dodała, ale on nie dał jej mówić dalej i znowu ją pocałował. W tym momencie Izka była już najszczęśliwszą osobą na świecie.
Kolejnego dnia znowu spotkali się tam gdzie zawsze.
-Witaj misiu- rzekła Izia.
-Siema koteczku!- krzyknął Kuba i pocałował. Był to pocałunek namiętny. Nie chciał go przerwać, ona zresztą też.
-Może dzisiaj pójdziemy do mnie do domu, żebyś wiedział gdzie po mnie przychodzić?- zapytała dziewczyna.
-Okej, ale jutro. Dzisiaj idziemy do mnie.
-Spoko.
Gdy byli już na miejscu weszli na klatkę schodową Kuba wyjął klucze z kieszeni swetra
-To tutaj- powiedział. Weszli do środka. Zatrzymali się przy drzwiach. Tam Kuba zaczął już ją namiętnie całować. Całowali się i całowali... Nie mogli przestać. Powędrowali do sypialni Dalej się całując... I całowali się, i całowali, i całowali...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz