,,Policjant"
Kasia poszła do kawiarni. Zaraz przy wejściu przywitał ją Jan.
-Witaj kochana!- i chciał ją pocałować.
-Dobrze no... siadaj...-rzekł Janek.
-Czego chcesz wypier*ku?
-Kasiu... ja...
-Taaak! Tak! Już mówiłeś, że się we mnie zakochałeś.... bla bla... coś jeszcze? Śpieszy mi się...- przerwała Kasia.
-No ale ty nie czujesz tego samego co ja?
-Aleś ty nie spostrzegawczy...
-Kaśka! Kurde!
-No co ?
-Błagam cię daj mi szansę...
-I tak z tobą nie będę, chyba że mi zapłacisz. Ale i tak się nie zgodzę!
-Nawet za stówę?
-Zgoda. Dziś o 20.05 u ciebie. Bayo- i wyszła.
-Och moja Kasiula... Mua! mam DZIEWCZYNĘ!!!
Teraz może przejdę do Ani. Nie pamiętam czy pisałam wam kochani o niej, więc teraz opowiem coś na jej temat. Anula to bardzo miła i ciepła osoba. Ma dużo przyjaciół, gdyż wszyscy ją lubią. Pewnego razu przydarzyła jej się straszna historia.
Ania mieszkała sobie w niewielkim domku na obrzeżach Tarnowa. Byłą to raczej spokojna dzielnica. Nic tu się nigdy nie działo. Ewentualnie stara sąsiadka, pani Zofia, chwaliła się, że jej pies wykopał dziurę na podwórku.
Pewnego dnia jednak Ania siedziała sobie za domem... Nagle ktoś włamał się do jej mieszkania i wybiegł z torebką!
-Chore*a! Że też drzwi nie zamknęłam! Jak ja mogłam tak zrobić...- i zadzwoniła na policję.
Po około piętnastu minutach milicja przyjechała. Do domu wszedł brzydal i przystojniak. Blondyn miał niebieski oczy. No krótko mówiąc ideał.
-Dzień dobry. Co się stało, proszę pani?
-Okradli mnie kur...
-No no no ! Proszę się pohamować młoda damo!- przerwał policjant.
-Przepraszam! Ale nerwy rozwalają mnie od środka i nie mogę wytrzymać!-rzekła i wpatrzyła się w piękne, duże, błękitne oczy policjanta. On tak samo się na nią patrzył i uśmiechnął się.
-Proszę pana ja panu pokaże skąd coś zginęło. Niech pan pójdzie za mną.
-Dobrze- i poszedł w jej stronę. Drugi brzydszy policjant też chciał pójść do pokoju, lecz Ania rzekła- Nie nie nie! Ty, znaczy panie policjancie, tu zostanie! Pokój jest zagracony, nie zmieszczą się trzy osoby.
-Okej zostanę...
Anka z policjantem weszła do środka. Zamknęła drzwi i zaciągnęła policjanta na ścianę łapczywie całując.
-Kocham, kocham, kocham... cię!- rzekła nadal całując. Z początku policjant wyrywał się, ale później było mu coraz milej. Anka chciała coś więcej ale do niczego nie doszło.
-I jak panie... znaczy... jak masz na imię?
-Mikołaj.
-Mrrr... pięknie... - i zaczęła go dalej całować.
* * *
Teraz powrócę do Izy i Wiktorii. Właśnie wybierały się na podwójną randkę.
-Nie, jeszcze chwilkę...
-Kobieto! Za piętnaście minut mamy tam byś, a sam dojazd zajmie około dziesięciu...
-Kochają to poczekają- powiedziała Zunia.
-No w sumie to tak...
-Sama widzisz! Mój Kubuś na pewno zaczeka, a Miłosz to nie wiem.
-Może też zaczeka...
-Może? Czy ty siebie słyszysz?-rzekła Izunia.
-No dobrze- zaczekają nooo...!
-Ja myślę...- i na tym zakończyła się rozmowa.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz