środa, 4 czerwca 2014

Rozdział 15

,,Klaudiusz"


     Wszyscy nadal siedzieli w restauracji. Magda nie wychodziła z pokoju. Lekarz też.
-Co tam się dzieje?-zapytali jedni.
-Może trzeba sprawdzić?
-To ja pójdę-rzekł stanowczo Krzysiek i zapukał do drzwi.
-Nikt nie odpowiada-powiedział.-Co my mamy teraz zrobić?
-Nie przeszkadzajmy im może wyszli, a my tego nie zauważyliśmy...
Jednak to nie była prawda. Magda spała po pełnej przygód nocy, a doktor siedział obok i patrzył się na piękną kobietę.
-Nawet nie wiedziałem, że ja naprawdę nadaję się na przyszłego chłopaka-rzekł.-No bo chyba po takiej nocy będziemy razem, co nie?-mówił sam do siebie, gdyż dziewczyna nie słyszała go. Doktor sam nie wiedział co zrobić. Chciał uciec, żeby nikt nie wypytywał go co się tam działo, że był tam aż całą noc. Wolał jednak poczekać na wybrankę.
Gdy Madzia obudziła się od razu zaczęła luźną rozmowę, jak gdyby byli już ze sobą kilkanaście lat.
-Hej Misiu...
-Cześć.
-A coś ty taki zmartwiony?
-Lepiej nie pytaj...
-Przecież już zapytałam...
-No wiem...
-A tak w ogóle jak ty masz na imię?
-Y...no...
-Nooo?
-A nie będziesz się śmiała?
-Postaram się.
-Klaudiusz...
-Klaudiusz?-rzekła nie dowierzając dziewczyna. Nie chciała się jednak śmiać, żeby nie zrobić przykrości koledze.-Bardzo ładne imię. Nazwiemy tak nasze dzieci?
-Okej. To kiedy się spotkamy?
-No nie wiem. Może dzisiaj?
-Dzisiaj...nie.Muszę pracować.
-No to jutro!-krzyknęła wstając z łóżka i poszła się ubrać do łazienki.
-Ach ta moja kochana Madzia...
     Część gości była jeszcze na weselu.
-Proszem panaaaaaaa! Piwecko jecze jednooo no porloszę-mówiła pijana Klaudia.-O rany juleeeeeeek! Krora jet juszzz godzinnaaaaaaaaa! Ja pier*iele! Do domciu cza jechać...-dodała. Wstała śmiało z krzesła. No troszkę się jeszcze pofatygowała ażeby ustać w pionie i ruszyła w stronę drzwi.
-Milegpoo dnjaaa pansktu mlodym życzę! Paaa i causów sto...hmmm... dwa! Ha! Zlymowało się! Ja pier*ziele! Ja tom poetkom zostaneee...- i wyszła.
Wsiadła do samochodu i zapięła pasy.
-No to w dlogę!- powiedziała pewnie i ruszyła. Nie było to zbyt pomysłowe posunięcie, gdyż była pod wpływem alkoholu. Włączyła radio i wsłuchała się w piosenki...
     Nagle... pac! Uderzyła w coś.
-Ujć! Biendny koteł.-powiedziała i wyszła z auta.-Oj to chyba nie koteg...- dodała po tym jak ujrzała potrąconego człowieka.
Klaga nie wiedziała co zrobić, była w końcu pijana.
     W niedługim czasie przyjechała policja i zabrała Klaudię do paki.
-Alesz panoowie...Spokojnieee... Co ja zrobiłam?
-No potrąciłaś pieszego...-rzekł policjant.
-A noo... widzisz zapomnialam... haha...
     Kasia i Janek uciekli zaś do Włoch.
-Jak tu pięknie-powiedziała Kasia przechadzając się po plaży.
-Nie zaprzeczę!-powiedział Janek, który mocno trzymał ją za rękę.
-Błagam cię kochany...Weźmy tu ślub!-zażądała Katarzyna.
-Ale nie jesteśmy zaręczeni?!
-No to ci się oświadczam! Chyba mi nie odmówisz?-powiedziała pewna siebie Kasia.
Janek załamał się. Złapał się za głowę i odwrócił.
-Jasiu? Co ci?-zapytała opiekuńcza dziewczyna. Chłopak odwrócił się, a w ręku trzymał pierścionek zaręczynowy.
-Jasiu! Oświadczasz mi się?!
-No a jak myślisz...-powiedział Jaś i pocałował swoją wybrankę.
-Piiiiii! Piiii!
-Co to?-zapytała Kasia, gdy usłyszała dziwny dźwięk.
-Nie mam pojęcia.
Kaśka odwróciła się. Za nią stał malutki pingwin.
-O jejku! Jaki słodki! Zawsze marzyłam, żeby mieć własnego pingwinka!
                      
                                      *   *   *

     Natalia leżała w łóżku szpitalnym. Myślała cały czas kiedy wyrwie się z tego dziwnego miejsca.
Nagle do jej pokoju wszedł lekarz.
-Dzień dobry pani Natalio.
-Witam, panie doktorze. I co ze mną?
-Jest już pani zdrowa. Jutro dostanie pani wypis i będzie pani mogła opuścić szpital.
-Naprawdę?! O jejku! To niesamowite! Dziękuję panie doktorze.
-Nie dziękuj... A jeżeli masz już komuś dziękować, to zwróć się do doktora Macieja.
-A może go pan zawołać?
-Niestety Maciej ma teraz operację.
-Dobrze w takim razie dziękuję- powiedziała Tala i uśmiechnęła się. 
     Chwilę po tym wyciągnęła telefon i zadzwoniła do każdego w jej kontaktach. Gdy przedzwoniła do wszystkich koleżanek kolejną osobą w jej spisie był Piotrek. Dziewczyna łudziła się, czy zadzwonić, czy nie...
-Halo? Piotr?
-Tak, słucham.
-Tu Natalia.
-O witaj! I jak zdrowie?
-Jutro wychodzę ze szpitala...
-To fantastycznie! Może po ciebie przyjechać?
-Nie dziękuję...- i rozłączyła się...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz